Jejjejejejejeje! Szybko wam poszły te 4 kom! A więc daję rozdział :D
Rozdział 2
~Perspektywa Emily~
-Czego chcesz? - zapytałam zaspana.
-Jeść! - odparł głosem 5-latka.
-A sam nie potrafisz sobie zrobić? - zapytałam.
Chłopak jedynie przecząco pokiwał głową.
-A gdzie mama? - zapytałam po chwili.
-U Roba. - powiedział Markus.
On wiedział jak bardzo nienawidzę tego człowieka. Obwiniałam go za rozwód moich rodziców. Z resztą moją mamę także. Chciałabym, żeby moja rodzina była w komplecie... jak dawniej.
-Ems! Emy? Zawiesiłaś się? - zapytał Mike
-Hmmm? Tak, tak.. Chodźmy do kuchni zrobić naleśniki. - powiedziałam.
Kiedy zeszliśmy na dół od razu wyłączyłam muzykę i wzięłam się do roboty.
-Markus? Czy rozmawiałeś z mamą o tym, że mamy polecieć do Londynu? - zapytałam.
Chłopak spojrzał na mnie zdziwiony jakby nie wiedział o czym mówię.
-No ta ... Mamusia nie miała czasu ci powiedzieć...
-O co chodzi? Do jakiego Londynu? Kiedy mamy lecieć? - pytał.
-Nieważne.. Podaj mi mąkę. - poprosiłam.
Markus wykonał moje polecenie.
-Powiedz mi... - prosił.
-Dzwonił do niej dzisiaj nasz kochany ojczulek. Pytał się czy we dwójkę nie chcielibyśmy do niego przylecieć. -powiedziałam.
-I co? Polecimy? - zapytał.
-Nie wiem...Nie mam pojęcia. - powiedziałam po czym zapanowała cisza.
-Wiesz co? Polecę tam. Pod warunkiem, że Lana poleci z nami. - powiedziałam.
Mike przygryzł dolną wargę i lekko się zarumienił. Trochę mnie to zdziwiło, pierwszy raz go takiego widziałam.
-Markus... Nie żeby coś, ale wydaje mi się czy ty na nią lecisz? - zapytałam.
-No tak jakby ci się nie wydaje. - odparł rozmarzony.
-Uu..mój braciszek się zakochał. - powiedziałam dźgając go w brzuch.
-Przestań... - powiedział zawstydzony po czym ochlapał mnie wodą.
Po chwili zrobiłam z nim to samo. Jednak dwa razy mocniej. Był cały mokry.
-No i się doigrałaś młoda! - powiedział po czym wziął mnie na ręce i wyniósł na dwór. Następnie wrzucił do basenu. Byłam na niego wściekła, z resztą ze wzajemnością.
Nagle stanęła za nim Lana. Uśmiechnęłam się do niej.
-No i co się szczerzysz? - zapytał Markus.
-Nie do ciebie! - odparłam.
-A do kogo niby?
Wskazałam palcem na Lanę. Chłopak odwrócił się do niej. Spojrzał jej w oczy i wystawił szereg białych zębów. Poczułam się trochę niezręcznie.
-Wiecie co? To ja...pójdę się przebrać. - powiedziałam po czym wyszłam z basenu.
Skierowałam się w stronę drzwi balkonowych.
-O mój Boże ...świat wariuje...mój brat i moja przyjaciółka - powiedziałam w drodze do swojego pokoju.
Podeszłam do szafki. Przebrałam się, jak zwykle w wygodne ciuchy. Szpili, spódnice i sukienki to styl Lany, ja wolałam trampki, spodnie i luźne koszule. Gdy wróciłam z łazienki już ubrana, na łóżku leżała Lana i podśpiewywała pod nosem piosenki, oczywiście One Direction.
-Dobrze się bawisz? - zapytałam kładąc się obok niej.
-Rewelacyjnie. - odparła .
Cała promieniała szczęściem. Zapanowała cisza.
-Lana... Posłuchaj... Mój tata... Dzwonił dziś do mojej mamy. I prosił , żebym z Markusem przyleciała do niego do Londynu... I... Ja nie chcę lecieć tam bez ciebie. - powiedziałam spokojnie
Lana najpierw spokojnie siedziała, a potem zaczęła skakać i piszczeć.
-Aaaaa! O mój Boże... Do Londynu! O ja nie mogę, przecież tam mieszka One Direction.. A co jak ich zobaczę? Na pewno ich zobaczę! Jezu drogi .. Dziewczyno kocham cię, kocham cię! - krzyczała, po czym podbiegła i przytuliła mnie tak mocno, że nie mogłam złapać oddechu.
-No, widzę ,że naprawdę się cieszysz. - powiedziałam uśmiechając się.
-Cieszę się, cieszę. Boże drogi, LONDYN! - powiedziała nieco spokojniej.
-A twoja mama się chociaż zgodzi? - zapytałam .
Lana przycichła.
-Na pewno się zgodzi. Chodź, zapytamy się. - powiedziała po czym chwyciła mnie za rękę.
W pośpiechu wybiegłyśmy z domu. Minutę później byłyśmy na miejscu. Jej dom znajdował się naprzeciw mojego. Uwielbiałam u niej być. Zawsze panowała tam przyjemna, rodzinna atmosfera. Nie to co u mnie.
-Cześć. - krzyknęła szczęśliwa Lana na powitanie .
-Cześć. - odparła jej młodsza siostra.
-Dzień dobry ciociu . - powiedziałam wystawiając szereg białych zębów.
-O... Cześć Emy - odparła promiennie jej mama.
-Mamo...tato... Wiecie jak ja was bardzo kocham, nie? No to posłuchajcie ... Bo wiecie, że tata Emily mieszka w Londynie, nie? I on dzwonił do niej i chciał, żeby razem z Markusem do niego poleciała . I ja też bym chciała. Sami dobrze wiecie, że zobaczenie tego miasta jest moim wielkim marzeniem w sumie od zawsze, a teraz jest niepowtarzalna okazja. To jak...zgadzacie się? - mówiła bez przerwy.
Zapanowała cisza.
-Emy , a twoi rodzice nie mają nic przeciwko? - zapytał jej tata.
-Oczywiście że nie, sami to zaproponowali. - powiedziałam.
-No to jeżeli tak....to nie mam nic przeciwko. - powiedziała jej mama.
Lana zaczęła piszczeć.
-A Kiedy macie samolot? - zapytał wujek.
-Jutro wieczorem. - odparłyśmy równocześnie .
-Dobrze. W takim razie odwiozę was na lotnisko, a teraz idźcie się pakować. - powiedział kochany wujaszek.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Podnoszę poprzeczkę :D Teraz dam kolejny rozdział jak będzie 5 kom. Ja nie gryzę, a komentarze naprawdę są dla mnie przyjemnością, bo wiem że czytacie. Do następnego!
Rozkręca się :D Coraz bardziej zaczyna mi sie to podobać.Czekam na nexta :3
OdpowiedzUsuńNo rozkręciło się, dodawaj następne rozdziały . : D
OdpowiedzUsuńEj no weź,dawaj już teraz następny rozdział!!!
OdpowiedzUsuńFajny blog. Fajne opowiadania!
OdpowiedzUsuńo kurde.. mam zaległości :D
OdpowiedzUsuńZabieram się do czytania! :D :***