czwartek, 18 kwietnia 2013

#OD AUTORKI!! PILNE!!

Na czas nieokreślony zawieszam bloga. Niestety, jakoś nie mam na niego pomysłów. Jest on zupełnie nie w moim stylu. Założyłam nowego, takiego, którego pisze całkowicie od serca, wydaje mi się być o wiele lepszy niż ten.
Dwie zwariowane nastolatki przez pracę rodziców często zmieniają miejsce zamieszkana. W ich życiu wydarzyło się coś, co zmieniło ich życie. W dodatku poznają pięciu wyjątkowych, nierozgarniętych chłopców. Czy przyjaźń przerodzi się w miłość?
Czy poradzą sobie z tym, co się wydarzyło? I jeszcze, jak zareagują na dalsze wieści o swoich rodzicach? To wszystko będziecie mogli przeczytać właśnie TU!: http://summer-love-xx.blogspot.com/

niedziela, 14 kwietnia 2013

#11

Rozdział 11
~Perspektywa Emily~

Nim się zorientowaliśmy byliśmy pod Big Benem. Byłam w szoku.
-Boże, jak tu jest pięknie! - krzyknęłam, po czym od razu zabrałam się do robienia zdjęć.
Miło będzie sobie powspominać te miłe wakacje, kiedy wrócę już do Polski. Chłopacy zaczęli brać dziewczyny na barana i biegli z nimi wokół jakiegoś słupa. Kiedy w końcu zwiedzanie Big Bena się nam znudziło, ruszyliśmy na Trafalgar Square. Tam do chłopców podbiegło kilka fanek i poprosiło o kilka zdjęć. Stanęłyśmy z boku i grzecznie czekałyśmy, aż do nas wrócą . Po chwili jednak doczekałyśmy się i ruszyliśmy do Centrum Handlowego. Chłopacy zabrali nas chyba do najdroższego sklepu. Pomagałyśmy im w wybieraniu ciuchów.
-Wiecie co? Mam pewien pomysł . Wy wybieracie ciuchy nam, a my wam. - zaproponował Zayn.
Zgodziliśmy się i zaczęliśmy biegać po sklepie jak opętani. Najpierw pierwsi do przymierzalni weszli chłopacy. Kiedy z niej wyszli wybuchnęłyśmy śmiechem na widok Louis`a i Harrego.
-Bądźcie trochę ciszej! - poprosiła sprzedawczyni, która widocznie traciła już cierpliwość.
-Przepraszam. - powiedziałam za wszystkich.
Loui miał na sobie czarny kombinezon w żółte gwiazdki i kalosze, Harry strój golfisty, a reszta wyglądała całkiem przyzwoicie.
-No to teraz wy! - powiedział Harry przebrany już w swoje ciuchy.
Chłopcy rzucili w nas ubraniami i wepchnęli do przymierzalni.
Harry wybrał mi strój zupełnie nie w moim stylu, lecz mimo to podobałam się sobie w tych ciuchach.
-Ma chłopak gust - pomyślałam.
Kiedy wyszłyśmy chłopcy najwyraźniej byli w szoku, bo jedynie patrzyli na nas z lekko otwartymi ustami.
Spojrzałam na dziewczyny. Wyglądały wręcz idealnie. (Nicole, Maya, Lana). Przebrałyśmy się z powrotem w swoje ciuchy i wyszłyśmy ze sklepu. Czekaliśmy przed nim na chłopaków. Po chwili wybiegli z wielkimi torbami. Wręczyli nam je. Były tam ciuchy, które przymierzałyśmy przed chwilą.
-Oszaleliście! - krzyknęła Lana.
-Być może, ale wyglądacie w tych sukienkach rewelacyjnie - powiedział Lou, który z uwagą przyglądał się Nicole.
Podziękowaliśmy im i ruszyliśmy na London Eye. Była tam niesamowicie długa kolejka. Chłopcy ją zajęli, a my poszłyśmy kupić im lody. Kiedy wróciłyśmy byli atakowani przez fanki. Stałyśmy z boku i wszystkiemu z uwagą się przyglądałyśmy.
-Wiecie co? Ja im współczuję. Co z tego, że mają dużo pieniędzy, jak nie mają ani trochę prywatności. - powiedziała Maya.
-Ja bym nie potrafiła tak żyć. - dodałam.
Kiedy w końcu fanki odpuściły podeszłyśmy do chłopaków i wręczyłyśmy im lody. Kiedy zjedliśmy była akurat nasza kolej do London Eye. Wsiedliśmy i koło zaczęło się kręcić. Siedziałam pomiędzy Niall`em , a Markus`em. Nicole ciągle patrzyła w dół za co naprawdę ją podziwiałam. Kiedy byliśmy na samej górze ścisnęłam rękę Marcus'a tak mocno, że chłopak zrobił się czerwony na twarzy.
-Ja wysiadam, ja wysiadam, ja stąd wysiadam, ja chcę żyć! - krzyczałam. Kiedy już nareszcie wysiedliśmy niespodziewanie wtuliłam się w Marcus'a. Mój braciszek był rozbawiony, a mnie chciało się płakać. Harry spojrzał na zegarek.
-Wiecie co? Jest już 23.15. Wydaje mi się, że powinniśmy już wracać.
I tak też zrobiliśmy. Przez całą drogę panowała cisza. Wszyscy byliśmy za bardzo zmęczeni, żeby cokolwiek mówić. Godzinę później byliśmy w hotelu. Nie czułam nóg i zasypiałam na stojąco. Pożegnaliśmy się i Harry zaprowadził mnie do mojego pokoju. Otworzył kartą drzwi, a ja natychmiastowo położyłam się do łóżka. Odwróciłam się do niego plecami .
-To pa. - powiedział po czym wyszedł.
 Do pokoju weszła Sem. Była tak samo wyczerpana jak ja. Położyła się obok mnie i obie zasnęłyśmy.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Może być? Mnie osobiście średnio się podoba, chyba muszę coś zrobić z Harry'm i Emily...

#10

Rozdział 1O

~Perspektywa Emily~

Obudziło mnie pukanie do drzwi. Spojrzałam na zegarek. Była już 12. 25. Podeszłam do drzwi i je otworzyłam. Była to Maya z wielkim, wiklinowym koszem.
-Dzień dobry śpiochu.
-Dobry, dobry, wejdź.
-Ubieraj się i jedziemy.
-Co? Gdzie?
-Chłopcy wymyślili sobie, że pojedziemy rowerami w centrum Londynu, żebyście w końcu mogły zwiedzić miasto .
Patrzyłam na nią zdziwiona .
-No wiesz, ja się bardzo cieszę, że ktoś o mnie pomyślał ... Ale rowerami? 100 km ?
-Oj nie marudź tylko idź się ubieraj, a ja tutaj posprzątam.
-A tak w ogóle, kiedy zrobiłaś końcówki?- zapytałam.
-Spostrzegawcza to Ty nie jesteś... Już wczoraj po południu je miałam. - zaczęła się śmiać.
Zrezygnowana podeszłam do szafki. Wyciągnęłam ciuchy i poszłam do łazienki zrobić poranną toaletę . Ubrałam się, umyłam zęby i wróciłam do pokoju. Byłam bardzo głodna.
-Maya, daj mi coś z tego koszyka. - poprosiłam.
Maya podała mi pyszną, zdrową kanapkę. Chwyciłam torbę, spakowałam do niej najpotrzebniejsze rzeczy, zamknęłam drzwi i wyszłyśmy.
-Ems, odpowiedz mi na jedno pytanie: Gdzie ty wczoraj byłaś?
Zakłopotałam się.
-Ja? Ja... Ja byłam na spacerze... z Harrym.
-Z Harrym? A nie z twoim jedynym, najukochańszym Harrym?
Zaczęłam się śmiać.
-Nic mnie z nim nie łączy.
-No oczywiście, oczywiście. Dalej sobie wmawiaj, że nic do niego nie czujesz. 
Nagle znalazłyśmy się na tyłach hotelu. Wszyscy już na nas czekali.
-Cześć. - powiedziałam uprzejmie.
-Cześć, cześć. No nareszcie jesteście. - powiedział Zayn.
Wsiedliśmy na rowery i ruszyliśmy w drogę. Jechaliśmy gęsiego. Jechałam pomiędzy Harrym, a Nicole. Po 30 minutach zrobiliśmy sobie postój na jakimś niewielkim parkingu. Maya zaczęła "karmić nas" pysznościami ze swojego koszyka. Okazał się on bardzo przydatny.
-Mayu , normalnie kocham cię za to jedzenie - powiedział najwyraźniej głodny Niall.
Zaczęliśmy się śmiać. Kiedy cały koszyk został już opróżniony ruszyliśmy w drogę. Jechaliśmy przez kolejne pół godziny kiedy nareszcie znaleźliśmy się w samym centrum Londynu. Postanowiliśmy pójść coś zjeść do Nando's.
-No to uwaga... Niall jest w swoim żywiole - powiedział Harry.
Na początku nie rozumiałam o co tak naprawdę mu chodzi. Patrzyłam na Nialla ze zdziwieniem. Jednak kiedy weszliśmy do środka wszystko zrozumiałam.
-Cześć wszystkim!- krzyknął Niall na powitanie.
Zachowywał się tak jakby znali się ze sprzedawcami od dawna. 
-To co zwykle? - zapytała dziewczyna zza lady.
-Tak jest - powiedział Horan.
-Niall jest tutaj stałym klientem - wytłumaczył Harry.
Usiedliśmy przy stoliku. Każdy z nas (oprócz Niall`a)  zamówił po hamburgerze. Kiedy w końcu podano nam nasze zamówienie byłam wręcz zszokowana zamówieniem Niall`a. Trzy hamburgery, frytki, nuggets'y i  cola.
-Niall? Ty to zjesz? -zapytałam.
-No a co mam z tym zrobić? Takie dobre żarełko nie może się zmarnować.
Zaczęłam się śmiać. Wszyscy jedliśmy z wielkim apetytem oprócz Marcus`a . Widziałam, że coś jest nie tak.
-Marcus, co się dzieje? - zapytałam dyskretnie w drodze na  Big Ben.
-Nic się nie dzieje.
-Marcus, jestem twoją siostrą i znam cię na wylot, więc błagam, nie kłam.
-Chodzi o Lanę. Ona całą uwagę poświęca Liamowi. Lubię tych chłopaków, oni są naprawdę fajni, ale to nie jest miłe kiedy twoja dziewczyna TAK patrzy na twojego kumpla.
Nie chciałam, żeby Marcus był zraniony. To w końcu mój brat. Kocham go.
-Marcus, ja znam Lanę. Ona nie potrafiłaby być z kimś kogo nie kocha. - próbowałam go pocieszyć.
Tak naprawdę to sama nie wierzyłam w to co mówię. Kiedy dojechaliśmy pod Big Ben byłam w szoku.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Buahahahahaha, jestem zua! Potrzymam Was w napięciu xD  A tak w ogóle w rekompensatę dam wam na raz 2 rozdziały.

środa, 10 kwietnia 2013

#9

Rozdział 9
~Perspektywa Emily~

Kiedy wyszłam przed hotel Harry siedział na ławce i na mnie czekał. Gdy go zobaczyłam serce niespodziewani szybciej mi zabiło. Usiadłam obok niego.
-Skąd masz mój numer? - zapytałam.
Harry się uśmiechnął.
-Od Markusa.
-No tak. Kochany braciszek. No to jak, gdzie idziemy?
-Pójdziemy na łąki.
Kiedy szliśmy panowała cisza. Była taka cudowna pogoda. W tle było słychać świerszcze. Nagle do Harrego zadzwonił telefon.
-Tak ? Cześć James. Emily jest ze mną. Na łąkach. Dobra, niedługo wrócimy. Tak wiem, wiem. - mówił.
Nagle dotarliśmy do jakiejś rzeki. Usiedliśmy na mostku i wpatrywaliśmy się w płynącą wodę. Panowała cisza. Nagle zerwał się chłodniejszy wiatr.
-Zimno ci?
 -Nie..
-Naprawdę? Cała się trzęsiesz. Chcesz bluzę?
-Nie chcę.
-No wydaje mi się, że chcesz. - powiedział, po czym założy mi ją na ramiona, delikatnie mnie przy tym obejmując. Cała bluza była przesiąknięta zapachem jego ślicznych perfum. 
-Dziękuje. - powiedziałam.
Harry spojrzał mi w oczy, jednak ja od razu odwróciłam wzrok.
-Jesteś zamknięta w sobie. Tak jakbyś przez coś cierpiała albo byłabyś zraniona.
Spuściłam głowę w dół. Nie wiedziałam, że aż tak to widać.
-No bo tak jest. Moi rodzice są rozwiedzeni, na pewno o tym wiesz. Ja wiem, to śmieszne,że dziewczyna, która ma 17 lat nie może pogodzić się z rozwodem rodziców. A z resztą ...  Nieważne . Nie będę zawracać ci głowy swoimi problemami. Ledwo się znamy.
-Wiem co czujesz. Moi rodzice też są rozwiedzeni. - mówił po czym posmutniał.
-Wiesz co? Nie rozmawiajmy o tym.
Zapanowała cisza.
-Wierzysz w miłość? - zapytał Harry.
Zdziwiło mnie to pytanie. Nie wiedziałam co odpowiedzieć.
-Nie wiem. Kiedyś ktoś bardzo mnie zranił. To było 2 lata temu, zaczęłam się wtedy ciąć. Od tamtej pory z nikim nie byłam. A ty wierzysz?
-Wierzę. Wierzę, że kiedyś spotkam kogoś z kim będę mógł być już tak na zawsze.
Znowu zapanowała cisza.
-Harry , przepraszam.
-Za co? - zapytał zdziwiony.
-Za szybko cię oceniłam.
-Spokojnie. Nic się nie stało. - powiedział po czym położył się na moście.
Położyłam się obok niego i patrzyliśmy się w księżyc. To chyba była jedyna osoba , przy której mogłam być po prostu sobą. Zaczęłam go lubić. Nie widziałam w nim jednej piątej One Direction, widziałam w nim po prostu zwykłego chłopaka goniącego za własnymi marzeniami i mającego plany na przyszłość.
-Wiesz co? Myślę, że nie powinnaś kryć tego, że dalej cierpisz po rozstaniu rodziców.
-Dlaczego?
-Bo ja też z tego powodu cierpię. Jestem w podobnej sytuacji. 5 lat temu zmarł mój dziadek. To była jedyna osoba, na którą mogłem liczyć. Jego ostatnie słowa wypowiedziane do mnie to były: "Opiekuj się mamą. Kiedyś jeszcze ludzie pokochają cię za twój śpiew". - zacytował.
Po tych słowach po moim poliku spłynęła łza.
-Płaczesz? - zapytał Harry.
-Taka już jestem. - powiedziałam.
 -Przepraszam, nie powinienem o tym mówić.
To było takie dziwne, a zarazem niezwykłe. Chłopak, którego nigdy wcześniej nie znałam okazał się kimś z kim potrafiłabym spędzać mnóstwo czasu i rozmawiać  o wszystkim. On był  inny niż ci wszyscy.  Miał tak samo trudną przeszłość jak ja.
-Wracajmy już - powiedział.
W drodze powrotnej panowała cisza.
-Dziękuję za ten wieczór. - powiedział Harry kiedy staliśmy już pod moim pokojem.
-To ja dziękuję tobie. - odparłam, po czym przybiłam mu żółwika i wróciłam do pokoju.

~Perspektywa Harrego~                                      

Byłem nią oczarowany. To taka krucha dziewczyna. Podobała mi się od początku, od momentu, kiedy wpadłem na nią na korytarzu. Kiedy wszedłem do pokoju mojego i Louis`a zorientowałem się, że Emy nie oddała mi mojej bluzy. Nagle ktoś zapukał do drzwi. To była właśnie ona.
-To twoja bluza. - powiedziała.
-Dziękuję. - odparłem.
-Pójdę już. -powiedziała.
-Poczekaj, może pójdziemy do reszty i pooglądamy z nimi film? - zapytałem.
Zgodziła się. Kiedy weszliśmy do pokoju Zayna i Liama nie spodziewaliśmy się tego co tam zobaczyliśmy . Wszyscy już spali . Maya spała wtulona w Zayna, Nicole miała głowę położoną na kolanach Louis`a , a Lana spała wtulona w Marcus'a.
-To może jednak pójdę do swojego pokoju. - powiedziała Ems. Przykryła ich wszystkim kocami, zgasiła światło, wyłączyła telewizor i wyszliśmy. Kiedy siedziałem na balkonie wyobrażałem sobie związek z Emily. Nie potrafiłem przestać o niej myśleć. Było w niej coś niezwykłego... Coś co sprawiało , że robiła się najbardziej wyjątkową kobietą na świecie. Kiedy wróciłem do pokoju rzuciłem się wyczerpany na łóżko i zasnąłem.

niedziela, 7 kwietnia 2013

#8

Rozdział 8
~Perspektywa Emily~

Obudziła mnie Lana. Siedziała nad moim łóżkiem i ochlapywała mnie zimną wodą.
-Co ty robisz? - zapytałam zaspana .
-Wstawaj już po 12.
Przetarłam oczy i wygramoliłam się z łóżka. Wyjrzałam przez okno. Cudowne, ciepłe klimaty.. Wyciągnęłam  z szafki ciuchy poszłam do łazienki się umyć . Kiedy się ubrałam i wyszłam z łazienki Lany nie było już w pokoju. Chwyciłam kartę, telefon i wyszłam. Na tyłach hotelu Markus, Lana, Harry i Niall jedli śniadanie, a reszta kąpała się w basenie. Usiadłam obok Lany, naprzeciwko Harrego. Uniosłam wzrok i spojrzałam na niego. Chłopak czytał gazetę. Dopiero wtedy zauważyłam jaki on przystojny. Nagle podniósł wzrok i spojrzał mi w oczy.
-Mam cię. - powiedział uśmiechając się.
Kiedy zjedliśmy dołączyliśmy do reszty i zaczęliśmy się kąpać w basenie. Spokojnie sobie pływałam kiedy nagle ktoś pociągnął za rękę i zaczął topić. To był oczywiście Harry. W końcu udało mi się wydostać na powierzchnię, a wtedy zaczęłam się krztusić wodą. Zrobiło mi się ciemno przed oczami, zamroczyło mnie i to dość porządnie. Spojrzałam na niego wkurzona.
-Ty naprawdę jesteś nienormalny! Co Ty sobie wyobrażasz?! No tak, jestem gwiazdą i wszystko mi wolno! I tu się mylisz! - wykrzyczałam po czym wyszłam z wody, owinęłam się ręcznikiem i poszłam do naszego pokoju. Coraz bardziej zaczynałam nienawidzić tego człowieka. Denerwował mnie jak nikt inny. Poszłam do łazienki przebrać się w suche ciuchy .  Ubrana już położyłam się na łóżku i zaczęłam oglądać film: "Trzy metry nad niebem". Nagle ktoś zapukał do drzwi. Byłam pewna, że to Lana albo inna z dziewczyn, więc bez zastanowienia otworzyłam drzwi. Jednak to nie była żadna z nich. To był Harry. Chciałam zamknąć mu drzwi jednak on był silniejszy ode mnie i bez pozwolenia wszedł do środka. Oparłam się o drzwi i stałam bez ruchu patrząc na niego.
-Czego chcesz? - zapytałam oschle.
-Czemu ty mnie tak nie lubisz?
-No wiesz... Najpierw przewracasz mnie na holu, potem topisz mnie w basenie... Zrobiłam ci coś złego, że za każdym razem próbujesz mnie zabić? 
-Nie. - powiedział Harry po czym zaczął się śmiać. -Oj przestań, będziemy się tak nienawidzić do końca życia?
Patrzyłam na niego, po chwili delikatnie się uśmiechnęłam i podałam mu rękę na zgodę.
-Zapomnijmy o tym co było. Przepraszam, że wtedy cię przewróciłem.
-Nie szkodzi . To ja przepraszam , że tak na ciebie naskoczyłam.
Po chwili zeszliśmy na dół.
-Wow. To jakieś święto. Oni idą obok siebie i jedno nie wrzeszczy na drugie. - powiedział zszokowany Lou.
Zaczęliśmy się śmiać.
-Wiecie co? Chodźcie, idziemy, szkoda marnować taki piękny dzień. - powiedział Niall.
-Co? Ale gdzie? - zapytała Maya.
-Pospacerować po lesie i po łąkach. - powiedział Liam.
Kiedy szliśmy chłopcy zauważyli cztery taczki stojące niedaleko jakiejś budowli. Spojrzeli na siebie, a po chwili do nich podbiegli i kazali nam do nich wsiąść. Patrzyłyśmy na nich zdziwione.
-No chodźcie. - powiedział Harry.
Kiedy wsiadłyśmy do taczek chłopacy zaczęli nas w nich wozić po łąkach. Ludzie, którzy tam przechodzili śmiali się i patrzyli na nas jak na wariatów. Harry woził mnie, Zayn Mayę, Lou Nicole, Markus Lanę a Liam Nialla. Zachowywaliśmy się jak małe dzieci. Nagle zaczęły działać wszystkie zraszacze i woda zaczęła nas ochlapywać. Biegaliśmy boso po trawie i ganialiśmy się. Maya uciekała przed Zaynem, a było bardzo ślisko i kiedy chłopak w końcu ją złapał wylądowała na nim. Nie wiedziała co się dzieje, a po chwili Zayn położył się obok niej i zaczęli się śmiać. Ładnie razem wyglądali. Miło by było widzieć ich jako parę, ale to jeszcze za wcześnie. Cali mokrzy wróciliśmy do hotelu, kiedy zobaczyli nas nasi ojcowie, aż się przestraszyli.
-Boże drogi, dzieci, co się stało? - zapytał James.
-Szliśmy sobie do lasu...
-Poprawka. Wy szliście, my jechałyśmy w taczkach. - przerwała Louisowi Nicole.
-Tak właśnie. No i wtedy włączyły się wszystkie zraszacze, a my zaczęliśmy biegać po tej mokrej trawie. - kontynuował Harry.
-Co my się z wami mamy. No dobra idźcie się przebrać. - powiedział mój tata . - Emy...  Poczekaj chwilę. Chodźmy się przejść muszę z tobą porozmawiać.
Spojrzałam na dziewczyny, a one pokiwały twierdząco głową.
Usiedliśmy na ławce przed hotelem.
-Nienawidzisz mnie za to co wam zrobiłem prawda?
Nie wiedziałam co mam powiedzieć. Ta rozmowa nie zaliczała się do najlepszych.
-Nie mów tak, przecież wiesz, że cię kocham. - powiedziałam niepewnie.
Ucieszyłam się, że w końcu to z siebie wyrzuciłam. Zrobiło mi się jakoś lżej.
-Ale fakt, że zostawiłeś mnie i Markus`a dla tych pięciu chłopaków bardzo boli...
-Nieprawda. Oni... Oni bardzo przypominali mi was. Jesteś moją córką nikt cię nie zastąpi. Nawet samo One Direction.
Po tych słowach wtuliłam się w niego.
-Kocham cię. - powiedział.
-Ja ciebie też. I chcę, żeby już było między nami dobrze. Jesteś moim ojcem, potrzebuję cię. - mówiłam drżącym głosem.
-Ja ciebie też potrzebuję, jesteś moją motywacją... tak samo jak Markus. A tak po za tym... Nieźle pojechałaś Harremu na korytarzu. Kiedy chłopak przyszedł do nas był zszokowany, a zarazem oczarowany.
Zaczęłam się śmiać. A następnie wstałam i poszłam do swojego pokoju. Lana siedziała na łóżku, zamyślona.
-O czym myślisz? - zapytałam.
-O niczym.
-No naprawdę? Gadaj!
-No bo... Ja już nie wiem co ja mam robić. Z jednej strony Markus, a z drugiej...
-A z drugiej kto?
Popatrzyła na mnie znacząco.
-Liam ? - zapytałam niepewnie. Dziewczyna pokiwała twierdząco głową. Nie wiedziałam co mam powiedzieć. Nie chciałam, żeby mój brat cierpiał. I nie chciałam tłumaczyć Lanie, że robi źle, bo znając nas skończyłoby się to kłótnią.
-No dobra ... Nieważne. Idę na dół. Będziemy oglądały z chłopakami film, idziesz z nami? - zapytała.
-Nie... Jestem zmęczona. - wywinęłam się .
Kiedy Lana wyszła poszłam na balkon. Uwielbiałam to miejsce. Nagle dostałam od sms-a: Hej.Może dasz się wyciągnąć na mały spacer w ramach przeprosin? Spotkajmy się za chwilę przed hotelem - Harry. Nie wiedziałam skąd ma mój numer, ale nie miałam nic ciekawszego do roboty , więc przebrałam się i wyszłam przed hotel .

piątek, 5 kwietnia 2013

#7

Rozdział 7     i
~Per  spektywa Emily~

-W którym pokoju mieszkacie ? - zapytała Lana kiedy jechałyśmy windą.
-216. - odpowiedziała Nicole.
-Czyli obok nas. My w 217 - powiedziałam.
Kiedy dojechałyśmy już na pierwsze piętro wysiedliśmy z windy i weszłyśmy do swoich pokoi. Wzięłyśmy koc, pieniądze, telefony i wyszłyśmy. Coraz bardziej zaczynało mi się tu podobać. Kiedy wychodziłyśmy z hotelu miałam tylko nadzieję, że nie wpadnę na tego chłopaka. Było mi głupio, chciałabym go przeprosić za wczoraj, ale niestety nie potrafiłam, moja nieśmiałość nie dawała za wygraną. Szkoda tylko, że taka nieśmiała to ja wczoraj nie byłam. Moje rozmyślenia przerwała Maya.
-Ona często się tak zawiesza? - zapytała.
-I to jak. - odparła Lana.
Zaczęłyśmy się śmiać.
-No to gdzie idziemy? - zapytałam.
-Zobaczycie. Zaufajcie mi. - powiedziała Nicole.
Kiedy minęłyśmy łąki zaczęłyśmy przedzierać się przez jakieś krzaki. Szłam ostatnia i cały czas dostawałam gałęziami po twarzy.
-Cholera, daleko jeszcze? - zapytałam poddenerwowana.
-Jeszcze trochę , marudo. - powiedziała Maya.
-Też byś była marudna, gdybyś co chwila dostawała tymi pieprzonymi gałęziami w twarz.
Kiedy weszłyśmy pod górkę znalazłyśmy się nad jakimś wodospadem , który otaczał gęsty las.
-Wooow. Jak tu pięknie! - krzyknęła Lana.
-Mówiłam, żebyście mi zaufały. - powiedziała Nicole.
Rozłożyłyśmy koc, usiadłyśmy na nim i zaczęłyśmy wypakowywać z wielkiego, wiklinowego kosza jedzenie. Zapanowała cisza. Nie była ona krępująca. Po prostu napawałyśmy się świeżym powietrzem i wsłuchiwałyśmy się w przyjemny dla ucha dźwięk płynącej wody w rzeczce.
-Znacie taki zespół jak One Direction? - przerwała ciszę Maya.
Ciężko westchnęłam.
-No oczywiście! Kocham ten zespół ... - powiedziała zachwycona Lana. - Ems za nimi nie przepada.
-Oni są cudowni! - powiedziała Nicole.
Dziewczyny zaczęły oglądać ich zdjęcia. Kątem oka spojrzałam na jedno z nich jednak po chwili od razu odwróciłam wzrok. Kiedy spojrzałam jeszcze raz gwałtownie wyrwałam Mayi telefon z ręki i zaczęłam z uwagą przyglądać się chłopakowi  z burzą loków. I w tej chwili coś zrozumiałam ... No tak .. Mądra to ja jestem po czasie. Ten chłopak na którego wczoraj wpadłam to był jeden z nich. Jak ja mogłam go nie poznać, przecież ściany w pokoju Lany są przepełnione ich plakatami.
-Emy, co  ci jest? - zapytała Nicole.
-Ja ich wczoraj widziałam! - prawie krzyknęłam.
Dziewczyny patrzyły na mnie z miną typu: WTF?, a  po chwili zaczęły się śmiać.
-Ja nie żartuje! Naprawdę, wczoraj wpadłam na tego, no! - powiedziałam pokazując na zielonookiego chłopaka.
-To niemożliwe...  Przecież mój tata by mi o tym powiedział. On wie jak ja ich kocham. - mówiła Nicole.
Znowu zapanowała cisza. Wiedziałam, że każda z nas myśli teraz nad tym co powiedziałam. Po chwili jednak zapomniałyśmy o tym i zaczęłyśmy się wygłupiać. Z godziny na godzinę zaprzyjaźniałyśmy się z dziewczynami coraz bardziej. Okazały się naprawdę fajnie. Jednak przyjazd tutaj to był bardzo dobry pomysł. Nim się zorientowałyśmy była już 21.00 i słońce powoli chowało się za horyzontem.
-Wracajmy już. - powiedziałam.
W drodze powrotnej znowu dostawałam gałęziami. 20 minut później byliśmy już w hotelu, kiedy poszliśmy na ich tyły na leżakach leżeli "James" oraz mój tata popijając drinki .
-O, nasze dziewczyny . - powiedział mój tata.
-Jak się bawiłyście? - zapytał James.
-Bardzo dobrze, dziewczyny są bardzo fajne - powiedziała Maya.
-Cieszę się, że się zaprzyjaźniłyście. No dobra, co powiecie na ognisko powitalne dla dziewczyn i Marcus'a?- zapytał mój tata - A tak po za tym musimy wam kogoś przedstawi .. -dodał uśmiechając się znacząco do Jamesa .
-A tak po za tym ... Gdzie Marcus? - zapytałam .
-Poznał kilku chłopaków i gdzieś poszli. - powiedział James .
Po chwili zaczęliśmy rozpalać ognisko. Robiło się chłodno, więc poszłyśmy do swoich pokoi cieplej się ubrać . Ubrałam się cieplej, a gdy Lana była już gotowa, zamknęłam drzwi na kartę, schowałam ją do kieszeni i zeszłyśmy na dwór. Siedzieli tam jacyś obcy ludzie . Mój tata , James i dziewczyny przynosili z hotelu jedzenie, ja natomiast bujałam się na huśtawce. Po chwili dziewczyny przyszły do mnie, usiadły na ziemi i zaczęłyśmy rozmawia. Nagle z hotelu wyszedł mój tata, a za nim szło TYCH pięciu chłopaków i Markus. Patrzyłam na nich z lekko otwartą buzią.
-Weźcie się odwróćcie. - powiedziałam do dziewczyn.
Najpierw patrzyły na mnie zdziwione, a po chwili niepewnie się odwróciły. Dziewczyny patrzyły na nich jakby zobaczyły coś co nie istnieje.
-Cześć. - powiedział blondyn.
-Zaraz, zaraz .. Wy ... Przecież wy ... - dukała Lana.
-Tak, jesteśmy One Direction . - powiedział mulat.
-Co wy tu robicie? - zapytała zszokowana Nicole.
-NIESPODZIANKA! - krzyknął James .
-Ja i twój tata jesteśmy ich managerami. - powiedział mój ojciec.
I wtedy coś zrozumiałam ... Ojciec zostawił nas po to , żeby zająć się nimi ... To bolało. Bardzo. Przez to już na starcie ich znienawidziłam.
-To może my się przedstawimy... Jestem Harry, a to Lou , Niall, Zayn i Liam. 
-Co prawda wiemy kim jesteście, ale jeżeli lubicie się przedstawiać to rozumiem. Jestem Maya, a to Lana, Nicole i Ems. - mówiła.
-Dla Was Emily- powiedziałam wrogo.
 -A my się już chyba znamy ... - wychylił się Harry patrząc na mnie.
Nic nie powiedziałam, jedynie spojrzałam na niego z nienawiścią. Znowu zaczęłam się bujać . Była już 23.00. Dziewczyny siedziały i wygłupiały się z chłopakami. Niall grał nam na gitarze. Zmieniłam zdanie co do nich. Oni mają wielkie talent. Zyskali mój szacunek. Wydawali się naprawdę fajni, jednak nie mogłam pozbyć się myśli, że to oni odebrali mi tatę. W sumie to było dziwne... Spędzić całe dwa miesiące z niejakim: ONE DIRECTION.
-Emily, nie nudzi ci się na tej huśtawce? - zapytał Liam.
Postanowiłam, że mimo wszystko postaram się z nimi zaprzyjaźnić.
Szeroko się uśmiechnęłam i pokiwałam przecząco głową. Siedziałam i jadłam kiełbaskę kiedy nagle przyszedł Harry. Usiadł na huśtawce obok mnie i zaczął się bujać.
-Dziwne... Dzisiaj nic nie mówisz, a wczoraj miałaś taki potok słów jak na siebie wpadliśmy. - powiedział.
Spojrzałam na niego obojętnie.
-Coś jeszcze? - zapytałam.
-Nie. - odparł .
Przewróciłam oczami i usiadłam na ławce obok Nialla.
-Twój tata nam dużo o tobie opowiadał. - powiedział Zayn.
-Tak? A co mówił? - zapytałam.
-Same pozytywy.... A tak w ogóle to nieźle wczoraj dałaś popalić Harremu. No , ale wiesz co? Należało mu się. Takie to nie wychowane... - powiedział Louis .
Harry się zarumienił .
-Nieźle cię musiał wkurzyć. Wyglądasz na spokojną dziewczynę. - powiedział Liam.
-Bo taka jestem. - powiedziałam.
Z godziny na godzinę dogadywałyśmy się z chłopakami coraz lepiej.
-Co jutro robimy? - zapytał Niall.
-My? Razem? - zapytała Maya patrząc szeroko otwartymi oczami na Zayna.
Chłopak delikatnie się do niej uśmiechnął.
-Tak. Razem. - powiedział Malik.
-A co chcecie robić ? - zapytała Lana.
-Może, zabierzemy was w pewno miejsce. - powiedział Liam.
Chłopacy zaczęli tajemniczo się uśmiechał. Dochodziła już północ. Zaczęliśmy zbierać się do swoich pokoi. Kiedy się wykąpałam poszłam na balkon. Stałam i patrzyłam na księżyc w pełni. Nagle ktoś wyszedł na balkon, który znajdował się obok mojego.
-Nie oddam ci twoich marchewek, nie oddam ci twoich marchewek - mówił .
Kiedy spojrzał na mnie zrozumiałam , że to Harry. Zarumienił się i wrzucił marchewki do pokoju przez co uderzył Louis`a.
-Jeszcze ciebie tu brakowało - powiedziałam po cichu po czym chciałam wejść do pokoju.
-Czekaj, Emily ...
-Nie. - powiedziałam po czym weszłam do środka .
Nagle z łazienki wyszła Lana.
-Co ci? - zapytała.
-Nic! - powiedziałam zła kładąc się do łóżka.
-Mów .
-Wkurza mnie ten cały HARRY . - powiedziałam.
-Wkurza? Bo ja tutaj wyczuwam chemię. - powiedziała.
Patrzyłam na nią zdenerwowana.
-Wiesz co? Nie gadaj głupot... Nie ważne. Jak tam wrażenia? W końcu zobaczyłaś to swoje One Direction.
-Oni są cudowni.
-Masz rację, są fajni.- powiedziałam.
-Zmieniasz się... Na lepsze . - odparła.
Uśmiechnęłam się do niej, odwróciłam plecami, zgasiłam światło i zasnęłam.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I jak się podoba? W końcu wprowadziłam One Direction : D

środa, 3 kwietnia 2013

#6

Rozdział 6 

~Perspektywa Emily~

Obudziło mnie ćwierkanie ptaków za oknem. Chwyciłam z półki telefon i spojrzałam na zegarek. Była 10:15.
Dostrzegłam, że Lana jeszcze śpi, co bardzo mnie zdziwiło, przecież to taki ranny ptaszek. Wstałam z łóżka, przeciągnęłam się i leniwym krokiem wyszłam na balkon. Przetarłam oczy i znowu ujrzałam TYCH chłopaków, którzy tym razem jedli śniadanie. Na szczęście nie zauważyli mnie.
-To już podchodzi pod prześladowanie. - powiedziałam do siebie po cichu, po czym wróciłam do pokoju. Lana właśnie się budziła. 
-Dzień dobry. - powiedziała zaspana.
Kochałam jej poranny głos, zawsze powodował u mnie wybuch śmiechu.
-Która godzina? - zapytała.
-10.20 - odparłam .
  Lana wygramoliła się z łóżka, podeszła do szafy, wyciągnęła ciuchy i poszła do łazienki . Ścieliłam łóżko kiedy nagle ktoś zapukał do drzwi. Był to Marcus.
-Witaj siostrzyczko.
-Witaj braciszku.
-Co zrobiłaś z moją dziewczyną?
-Nic, jest w łazience. - powiedziałam .
Nagle Lana z niej wyszła. Marcus na jej widok zaniemówił.
-Ale jesteś śliczna . - wydukał.
Lana zaczęła się śmiać.
-No dobra, to my idziemy na śniadanie. - powiedziała.
-Ja zaraz do Was dołączę, tylko się ogarnę.
Spojrzałam na swoją pidżamę i jeszcze bardziej potargałam włosy. Wyciągnęłam z komody ubrania po czym skierowałam się do łazienki. CI chłopcy w samych bokserkach i ręcznikami w rękach, i skierowali się w stronę basenu. Z uwagą przyglądałam się każdemu po kolei. Wyglądali mi jakoś znajomo. Nagle w moją stronę odwrócił się chłopak, na którego wczoraj wpadłam. Kiedy go zobaczyłam od razu spuściłam głowę w dół. Umyłam się, ubrałam, włosy uczesałam i wyszłam z łazienki. Zamknęłam drzwi na kartę i wyszłam na tyły hotelu gdzie byli już: Lana, mój tata oraz Marcus. Usiadłam obok mojego taty. Ubrani już CI chłopcy wyszli z hotelu. Zauważyłam, że chłopak z wczorajszego zdarzenia cały czas się na mnie patrzy, a ja się rumienię.
-Chciałbym, żebyście kogoś poznali - powiedział mój tata.
-Kogo? - zapytał Marcus.
-Zaraz zobaczycie. - powiedział  po czym odszedł.
Po chwili wrócił z jakimś mężczyzną i dwiema dziewczynami. Jedna miała długie, rude włosy i zielone oczy. Była bardzo szczupła i naprawdę ładna. Druga natomiast miała czarne włosy prawie do pasa i brązowe oczy. Była nieco wyższa od pierwszej i tak samo szczupła jak ona.Wyglądały na około 17 lat.
-Poznajcie się. To są Maya i Nicole, a to Emily, Lana i Marcus. - powiedział mój tata.
Podaliśmy sobie ręce.
-A to jest mój przyjaciel James. - dodał.
-To twoje dzieci? - zapytał pulchny, łysy mężczyzna.
-Tak, a to przyjaciółka mojej córki i dziewczyna Marcus`a.
-Ale jesteś śliczna. - powiedział Pan James. - No i ty też. - dodał patrząc na Lanę. 
-Dzieciaki, to jest właściciel tego hotelu. - powiedział mój tata.
-Mówcie mi James. No dobra. Wy sobie tutaj porozmawiajcie , a my musimy pojechać do centrum i załatwić kilka spraw. - oznajmił "James" po czym wraz z moim tatą odszedł. Maya usiadła obok mnie, a Nicole obok Lany. Przez chwilę panowała niezręczna cisza.
-Od dawna jesteście w Londynie? - zapytała Maya, która pochłaniała wszystko co znajdowało się na stole.
-Od wczoraj. - odparł Marcus .
-Ty jesteś córką właściciela hotelu? - zapytałam Nicole.
Dziewczyna pokiwała twierdząco głową.
-A Maya to moja przyjaciółka. Przyjechała tutaj ze mną. - odparła.
-No .. więc całe wakacje spędzimy razem? - zapytała Lana.
-Tak. - powiedziała Maya.
-Co powiecie na spacer po tych łąkach? - zapytałam.
-Bardzo dobry pomysł. - powiedziała Nicole.
-Ej, a co ze mną? No bo wiecie ... Nie wiem czy zauważyłyście, ale  ja jestem facetem i nie chce mi się wysłuchiwać jak rozmawiacie o "ciachach", stanikach , tipsach , ciuszkach .. - zaczął wymieniać.
Zaczęłyśmy się śmiać.
-Pograsz sobie na konsoli ... - powiedziała Lana po czym odeszłyśmy od stołu.
-No tak .. Zostawcie mnie samego . - powiedział "wkurzony" Markus.
Kiedy wchodziliśmy do hotelu ostatni raz spojrzałam się na tego chłopaka. Nasze spojrzenia się ze sobą zetknęły. Od razu odwróciłam wzrok  i weszłam do środka.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
 I jak? Pewnie zauważyliście, że wprowadziłam nowych bohaterów... Jakie wrażenia?