środa, 10 kwietnia 2013

#9

Rozdział 9
~Perspektywa Emily~

Kiedy wyszłam przed hotel Harry siedział na ławce i na mnie czekał. Gdy go zobaczyłam serce niespodziewani szybciej mi zabiło. Usiadłam obok niego.
-Skąd masz mój numer? - zapytałam.
Harry się uśmiechnął.
-Od Markusa.
-No tak. Kochany braciszek. No to jak, gdzie idziemy?
-Pójdziemy na łąki.
Kiedy szliśmy panowała cisza. Była taka cudowna pogoda. W tle było słychać świerszcze. Nagle do Harrego zadzwonił telefon.
-Tak ? Cześć James. Emily jest ze mną. Na łąkach. Dobra, niedługo wrócimy. Tak wiem, wiem. - mówił.
Nagle dotarliśmy do jakiejś rzeki. Usiedliśmy na mostku i wpatrywaliśmy się w płynącą wodę. Panowała cisza. Nagle zerwał się chłodniejszy wiatr.
-Zimno ci?
 -Nie..
-Naprawdę? Cała się trzęsiesz. Chcesz bluzę?
-Nie chcę.
-No wydaje mi się, że chcesz. - powiedział, po czym założy mi ją na ramiona, delikatnie mnie przy tym obejmując. Cała bluza była przesiąknięta zapachem jego ślicznych perfum. 
-Dziękuje. - powiedziałam.
Harry spojrzał mi w oczy, jednak ja od razu odwróciłam wzrok.
-Jesteś zamknięta w sobie. Tak jakbyś przez coś cierpiała albo byłabyś zraniona.
Spuściłam głowę w dół. Nie wiedziałam, że aż tak to widać.
-No bo tak jest. Moi rodzice są rozwiedzeni, na pewno o tym wiesz. Ja wiem, to śmieszne,że dziewczyna, która ma 17 lat nie może pogodzić się z rozwodem rodziców. A z resztą ...  Nieważne . Nie będę zawracać ci głowy swoimi problemami. Ledwo się znamy.
-Wiem co czujesz. Moi rodzice też są rozwiedzeni. - mówił po czym posmutniał.
-Wiesz co? Nie rozmawiajmy o tym.
Zapanowała cisza.
-Wierzysz w miłość? - zapytał Harry.
Zdziwiło mnie to pytanie. Nie wiedziałam co odpowiedzieć.
-Nie wiem. Kiedyś ktoś bardzo mnie zranił. To było 2 lata temu, zaczęłam się wtedy ciąć. Od tamtej pory z nikim nie byłam. A ty wierzysz?
-Wierzę. Wierzę, że kiedyś spotkam kogoś z kim będę mógł być już tak na zawsze.
Znowu zapanowała cisza.
-Harry , przepraszam.
-Za co? - zapytał zdziwiony.
-Za szybko cię oceniłam.
-Spokojnie. Nic się nie stało. - powiedział po czym położył się na moście.
Położyłam się obok niego i patrzyliśmy się w księżyc. To chyba była jedyna osoba , przy której mogłam być po prostu sobą. Zaczęłam go lubić. Nie widziałam w nim jednej piątej One Direction, widziałam w nim po prostu zwykłego chłopaka goniącego za własnymi marzeniami i mającego plany na przyszłość.
-Wiesz co? Myślę, że nie powinnaś kryć tego, że dalej cierpisz po rozstaniu rodziców.
-Dlaczego?
-Bo ja też z tego powodu cierpię. Jestem w podobnej sytuacji. 5 lat temu zmarł mój dziadek. To była jedyna osoba, na którą mogłem liczyć. Jego ostatnie słowa wypowiedziane do mnie to były: "Opiekuj się mamą. Kiedyś jeszcze ludzie pokochają cię za twój śpiew". - zacytował.
Po tych słowach po moim poliku spłynęła łza.
-Płaczesz? - zapytał Harry.
-Taka już jestem. - powiedziałam.
 -Przepraszam, nie powinienem o tym mówić.
To było takie dziwne, a zarazem niezwykłe. Chłopak, którego nigdy wcześniej nie znałam okazał się kimś z kim potrafiłabym spędzać mnóstwo czasu i rozmawiać  o wszystkim. On był  inny niż ci wszyscy.  Miał tak samo trudną przeszłość jak ja.
-Wracajmy już - powiedział.
W drodze powrotnej panowała cisza.
-Dziękuję za ten wieczór. - powiedział Harry kiedy staliśmy już pod moim pokojem.
-To ja dziękuję tobie. - odparłam, po czym przybiłam mu żółwika i wróciłam do pokoju.

~Perspektywa Harrego~                                      

Byłem nią oczarowany. To taka krucha dziewczyna. Podobała mi się od początku, od momentu, kiedy wpadłem na nią na korytarzu. Kiedy wszedłem do pokoju mojego i Louis`a zorientowałem się, że Emy nie oddała mi mojej bluzy. Nagle ktoś zapukał do drzwi. To była właśnie ona.
-To twoja bluza. - powiedziała.
-Dziękuję. - odparłem.
-Pójdę już. -powiedziała.
-Poczekaj, może pójdziemy do reszty i pooglądamy z nimi film? - zapytałem.
Zgodziła się. Kiedy weszliśmy do pokoju Zayna i Liama nie spodziewaliśmy się tego co tam zobaczyliśmy . Wszyscy już spali . Maya spała wtulona w Zayna, Nicole miała głowę położoną na kolanach Louis`a , a Lana spała wtulona w Marcus'a.
-To może jednak pójdę do swojego pokoju. - powiedziała Ems. Przykryła ich wszystkim kocami, zgasiła światło, wyłączyła telewizor i wyszliśmy. Kiedy siedziałem na balkonie wyobrażałem sobie związek z Emily. Nie potrafiłem przestać o niej myśleć. Było w niej coś niezwykłego... Coś co sprawiało , że robiła się najbardziej wyjątkową kobietą na świecie. Kiedy wróciłem do pokoju rzuciłem się wyczerpany na łóżko i zasnąłem.

3 komentarze:

  1. świetny rozdział *.* taki słodziutki :D

    OdpowiedzUsuń
  2. o jprdl. Kobieto, Ty masz wielki talent! xd kocham Cie normalnie nienormalnie ;** przeczytalam wszystkie rozdzialy jednym tchem. ;d zakochalam sie! wez kurna napisz szybko kolejny rozdzial bo jak nie, to Cie znajde i udusze! -,- haha xd kocham, kocham. kocham! <33

    OdpowiedzUsuń