Rozdział 8
~Perspektywa Emily~
-Co ty robisz? - zapytałam zaspana .
-Wstawaj już po 12.
Przetarłam oczy i wygramoliłam się z łóżka. Wyjrzałam przez okno. Cudowne, ciepłe klimaty.. Wyciągnęłam z szafki ciuchy poszłam do łazienki się umyć . Kiedy się ubrałam i wyszłam z łazienki Lany nie było już w pokoju. Chwyciłam kartę, telefon i wyszłam. Na tyłach hotelu Markus, Lana, Harry i Niall jedli śniadanie, a reszta kąpała się w basenie. Usiadłam obok Lany, naprzeciwko Harrego. Uniosłam wzrok i spojrzałam na niego. Chłopak czytał gazetę. Dopiero wtedy zauważyłam jaki on przystojny. Nagle podniósł wzrok i spojrzał mi w oczy.
-Mam cię. - powiedział uśmiechając się.
Kiedy zjedliśmy dołączyliśmy do reszty i zaczęliśmy się kąpać w basenie. Spokojnie sobie pływałam kiedy nagle ktoś pociągnął za rękę i zaczął topić. To był oczywiście Harry. W końcu udało mi się wydostać na powierzchnię, a wtedy zaczęłam się krztusić wodą. Zrobiło mi się ciemno przed oczami, zamroczyło mnie i to dość porządnie. Spojrzałam na niego wkurzona.
-Ty naprawdę jesteś nienormalny! Co Ty sobie wyobrażasz?! No tak, jestem gwiazdą i wszystko mi wolno! I tu się mylisz! - wykrzyczałam po czym wyszłam z wody, owinęłam się ręcznikiem i poszłam do naszego pokoju. Coraz bardziej zaczynałam nienawidzić tego człowieka. Denerwował mnie jak nikt inny. Poszłam do łazienki przebrać się w suche ciuchy . Ubrana już położyłam się na łóżku i zaczęłam oglądać film: "Trzy metry nad niebem". Nagle ktoś zapukał do drzwi. Byłam pewna, że to Lana albo inna z dziewczyn, więc bez zastanowienia otworzyłam drzwi. Jednak to nie była żadna z nich. To był Harry. Chciałam zamknąć mu drzwi jednak on był silniejszy ode mnie i bez pozwolenia wszedł do środka. Oparłam się o drzwi i stałam bez ruchu patrząc na niego.
-Czego chcesz? - zapytałam oschle.
-Czemu ty mnie tak nie lubisz?
-No wiesz... Najpierw przewracasz mnie na holu, potem topisz mnie w basenie... Zrobiłam ci coś złego, że za każdym razem próbujesz mnie zabić?
-Nie. - powiedział Harry po czym zaczął się śmiać. -Oj przestań, będziemy się tak nienawidzić do końca życia?
Patrzyłam na niego, po chwili delikatnie się uśmiechnęłam i podałam mu rękę na zgodę.
-Zapomnijmy o tym co było. Przepraszam, że wtedy cię przewróciłem.
-Nie szkodzi . To ja przepraszam , że tak na ciebie naskoczyłam.
Po chwili zeszliśmy na dół.
-Wow. To jakieś święto. Oni idą obok siebie i jedno nie wrzeszczy na drugie. - powiedział zszokowany Lou.
Zaczęliśmy się śmiać.
-Wiecie co? Chodźcie, idziemy, szkoda marnować taki piękny dzień. - powiedział Niall.
-Co? Ale gdzie? - zapytała Maya.
-Pospacerować po lesie i po łąkach. - powiedział Liam.
Kiedy szliśmy chłopcy zauważyli cztery taczki stojące niedaleko jakiejś budowli. Spojrzeli na siebie, a po chwili do nich podbiegli i kazali nam do nich wsiąść. Patrzyłyśmy na nich zdziwione.
-No chodźcie. - powiedział Harry.
Kiedy wsiadłyśmy do taczek chłopacy zaczęli nas w nich wozić po łąkach. Ludzie, którzy tam przechodzili śmiali się i patrzyli na nas jak na wariatów. Harry woził mnie, Zayn Mayę, Lou Nicole, Markus Lanę a Liam Nialla. Zachowywaliśmy się jak małe dzieci. Nagle zaczęły działać wszystkie zraszacze i woda zaczęła nas ochlapywać. Biegaliśmy boso po trawie i ganialiśmy się. Maya uciekała przed Zaynem, a było bardzo ślisko i kiedy chłopak w końcu ją złapał wylądowała na nim. Nie wiedziała co się dzieje, a po chwili Zayn położył się obok niej i zaczęli się śmiać. Ładnie razem wyglądali. Miło by było widzieć ich jako parę, ale to jeszcze za wcześnie. Cali mokrzy wróciliśmy do hotelu, kiedy zobaczyli nas nasi ojcowie, aż się przestraszyli.
-Boże drogi, dzieci, co się stało? - zapytał James.
-Szliśmy sobie do lasu...
-Poprawka. Wy szliście, my jechałyśmy w taczkach. - przerwała Louisowi Nicole.
-Tak właśnie. No i wtedy włączyły się wszystkie zraszacze, a my zaczęliśmy biegać po tej mokrej trawie. - kontynuował Harry.
-Co my się z wami mamy. No dobra idźcie się przebrać. - powiedział mój tata . - Emy... Poczekaj chwilę. Chodźmy się przejść muszę z tobą porozmawiać.
Spojrzałam na dziewczyny, a one pokiwały twierdząco głową.
Usiedliśmy na ławce przed hotelem.
-Nienawidzisz mnie za to co wam zrobiłem prawda?
Nie wiedziałam co mam powiedzieć. Ta rozmowa nie zaliczała się do najlepszych.
-Nie mów tak, przecież wiesz, że cię kocham. - powiedziałam niepewnie.
Ucieszyłam się, że w końcu to z siebie wyrzuciłam. Zrobiło mi się jakoś lżej.
-Ale fakt, że zostawiłeś mnie i Markus`a dla tych pięciu chłopaków bardzo boli...
-Nieprawda. Oni... Oni bardzo przypominali mi was. Jesteś moją córką nikt cię nie zastąpi. Nawet samo One Direction.
Po tych słowach wtuliłam się w niego.
-Kocham cię. - powiedział.
-Ja ciebie też. I chcę, żeby już było między nami dobrze. Jesteś moim ojcem, potrzebuję cię. - mówiłam drżącym głosem.
-Ja ciebie też potrzebuję, jesteś moją motywacją... tak samo jak Markus. A tak po za tym... Nieźle pojechałaś Harremu na korytarzu. Kiedy chłopak przyszedł do nas był zszokowany, a zarazem oczarowany.
Zaczęłam się śmiać. A następnie wstałam i poszłam do swojego pokoju. Lana siedziała na łóżku, zamyślona.
-O czym myślisz? - zapytałam.
-O niczym.
-No naprawdę? Gadaj!
-No bo... Ja już nie wiem co ja mam robić. Z jednej strony Markus, a z drugiej...
-A z drugiej kto?
Popatrzyła na mnie znacząco.
-Liam ? - zapytałam niepewnie. Dziewczyna pokiwała twierdząco głową. Nie wiedziałam co mam powiedzieć. Nie chciałam, żeby mój brat cierpiał. I nie chciałam tłumaczyć Lanie, że robi źle, bo znając nas skończyłoby się to kłótnią.
-No dobra ... Nieważne. Idę na dół. Będziemy oglądały z chłopakami film, idziesz z nami? - zapytała.
-Nie... Jestem zmęczona. - wywinęłam się .
Kiedy Lana wyszła poszłam na balkon. Uwielbiałam to miejsce. Nagle dostałam od sms-a: Hej.Może dasz się wyciągnąć na mały spacer w ramach przeprosin? Spotkajmy się za chwilę przed hotelem - Harry. Nie wiedziałam skąd ma mój numer, ale nie miałam nic ciekawszego do roboty , więc przebrałam się i wyszłam przed hotel .
uhuhuhuhu :D to się dzieję...zastanawia mnie tylko dlaczego Emily nie jest z Louisem.. :D czekam na kolejny rozdział :d
OdpowiedzUsuń